Dlaczego Gazeta Wyborcza atakuje kibiców?
„Gazeta Wyborcza” rozpoczęła swoją krucjatę „antykibolską” pod hasłem „walczymy z bandytyzmem stadionowym” (w domyśle ich „bandytyzm stadionowy” to mordercy, narkomani, gwałciciele, dilerzy narkotykowi i wszyscy inni sterujący mniejszym czy większym półświatkiem przestępczym, słowem całe polskie zło łączy się w jednym miejscu – na stadionie). Przeciętny człowiek pomyśli – słusznie, przecież z opryszkami walczyć trzeba. Tylko czy aby na pewno jest to walka tylko i wyłącznie z nieakceptowalnym w pewnych kręgach ruchem ludzi lubiących okładać się pięściami, de facto nie powodujących żadnego zagrożenia dla przeciętnych obywateli? Aby to zrozumieć trzeba bliżej przypatrzeć się kto z nami walczy i co ważniejsze, po co to robi.
"Gazeta Wyborcza” to wielki okręt sterowany przez jednego kapitana – Adama Michnika. Jedna z najbardziej opiniotwórczych gazet w Polsce, co wiąże się głównie z popularnością – od dawna zajmowane miejsce numer jeden pośród polskich dzienników w sprzedaży, dystrybucji i poczytności. Jakim cudem „Gazeta” osiągnęła taką popularność? Warto cofnąć się do roku 89 i obrad okrągłego stołu. Praktycznie każdy podręcznik do historii przekazuje nam jasny komunikat – przy okrągłym stole debatowali wybawiciele Polski - działacze „Solidarności” - i zła, sprzedajna „komuna”. To jest prawda, szkoda tylko, że nikt nie wspomina, iż przy okrągłym stole zasiadała tylko jedna część „Solidarności” - oddolnego ruchu złożonego z ludzi o różnych przekonaniach i ideach zjednoczonego do wspólnej walki z reżimem komunistycznym. Przy okrągłym stole piątki z komunistami przybijali przedstawiciele „Solidarności” wyznający poglądy lewicowo laickie (jakże zbliżone do poglądów komunistycznych). Nierzadko więc osoby które miały dać wolność Polsce powiązane były w różnoraki sposób z reżimem komunistycznym. Taką osobą był właśnie Adam Michnik.
„[...]“Okrągły stół” był bardzo zręcznym zabiegiem wymanewrowania niepodległościowych, narodowych i chrześcijańskich nurtów “Solidarności” z rzeczywistego wpływu na kształt Polski. Sukcesowi tych manipulacji sprzyjały wieloletnie zażyłości między “stołownikami” z obu stron stołu: “czerwonymi” i “różowymi”, najczęściej również byłymi “czerwonymi”. Opinia publiczna w Polsce prawie nic nie wiedziała i dotąd niewiele wie o tym, jak bliskie były kontakty pomiędzy ludźmi z tzw. opozycji laickiej a czołowymi postaciami z otoczenia gen. Jaruzelskiego i premiera Rakowskiego. Ile osób wiedziało na przykład o starej komitywie między Urbanem a Michnikiem? Nieopatrznie napisał o tym Jacek Kuroń w książce Wiara i wina (Warszawa 1989, s. 274). Wspominał tam, jak to Urban załatwił Adasiowi Michnikowi pod pseudonimem felieton w jednym z tygodników. Jak to Michnik wraz z Urbanem umacniali przyjaźń w koktajl barku w Bristolu, popijając “harcerzyki” (to jest “wyborową” z grejpfrutem). Ujawniony później przez Jacka Kurskiego w telewizyjnym Refleksie szokujący dla milionów telewidzów fakt, że Michnik jechał z Urbanem jego samochodem na wspólną popijawę imieninową do “Olka” Kwaśniewskiego nie był więc początkiem nowej przyjaźni, lecz kontynuacją wieloletniej bliskiej zażyłości redaktorów naczelnych “Wyborczej” i “Nie”. W czasie Magdalenki obie grupy Jaruzelskiego i Rakowskiego, i Geremka i Michnika połączył wspólny strach przed oddaniem podstawowych decyzji w ręce polskiego narodu, posądzanego przez nich o nacjonalizm, szowinizm i klerykalizm.[...]” - fragment artykułu - NASZA POLSKA NR 27/1996
W jakim celu powstała „GW”? Gazeta Wyborcza powstała zgodnie z uzgodnieniami Okrągłego Stołu, jako dziennik mający reprezentować solidarnościową opozycję w czasie kampanii przed wyborami do Sejmu Kontraktowego. My dobrze wiemy, że „Gazeta” od początku nie reprezentowała całej solidarnościowej opozycji, tylko jej zdecydowanie mniejszą, lewicowo laicką część. Byłych komunistów, lewicowców czy socjalistów. Bo kto siedział po stronie „Solidarności” jak nie Aleksander Hall – tajny współpracownik SB czy choćby Henryk Samsonowicz – były członek PZPR? Lista uczestników obrad okrągłego stołu jest jawna i szeroko dostępna, każdy może więc sprawdzić kto bronił „naszych” praw obradując z komunistami przy okrągłym stole czy w Magdalence.
Tu właśnie zaczęła się hegemonia „Gazety”, która pod pretekstem reprezentowania poglądów całej „Solidarności” nie tylko zrzeszała nieświadomych ludzi (czytelników) o często innych przekonaniach, ale także zgarniała gigantyczne dotacje i fundusze jakie zagraniczne media przekazywały jej na ratowanie polskiej demokracji. Zagraniczne media nie wiedziały jednak, że „Gazeta” nie reprezentuje ogółu, a tylko jedną z jego stron, ludzie też tego nie wiedzieli, więc kupowali i czytali. Tak gigantycznej przewagi jaką posiadała „Gazeta” nad innymi mediami nie sposób było zmarnować. Wynikiem tego jest działalność „GW” aż do dziś, „poprawność polityczno-światopoglądowa” która jest taka, jaką tworzy ją ta właśnie gazeta. Jej lewicowo-laicka linia redakcyjna nie zniknęła i nadal przekazuje „jedyną i słuszną” prawdę. Bardzo zbliżona do linii redakcyjnej „GW” jest ta reprezentowana przez chociażby TVN – stację, której właścicielem są wywodzący się z komuny ludzie, z towarzyszem Walterem, który ratować miał wizerunek SB, milicji i ZOMO na czele.
Łatwo spostrzec, że my – kibice, jesteśmy uderzani ciągle z jednej strony. To nie „Rzeczpospolita” namiętnie porusza problem „kiboli”, tylko właśnie „GW”. To nie TVP przekazuje i tworzy programy uderzające w nasze środowisko, a dziwnym trafem TVN. Oczywiście, czasem dostanie nam się z różnych stron, ale nie nikt nie mówi o nas z taką wściekłością i tak często jak postkomunistyczne media. Maniakalna „GW” w kibicach znalazła sobie wielkiego wroga, bo jej linia redakcyjna reprezentuje od zawsze poglądy lewicowo-liberalne, jakże dalekie od naszych. Środowisko kibicowskie kojarzone było od zawsze i ciągle kojarzone jest z poglądami prawicowymi (od umiarkowanych, po radykalne), wielkim patriotyzmem, uwielbieniem dla naszej ukochanej Ojczyzny, wyznawaniem pewnych wartości, które najprościej skrócić można trzema słowami: BÓG, HONOR i OJCZYZNA. Nasza brać kibicowska zrzesza wokół siebie coraz więcej osób. Ludzie chcą piłki na żywo i coraz tłumniej przychodzą na stadiony (w ostatnich kilku latach wzrost frekwencji da się zauważyć na prawie każdym stadionie od ekstraklasy w dół). Nasze przekonania mogą więc trafiać do coraz większej rzeszy fanów, a więc mogą zaburzyć pewny światopogląd jaki narzucić chce wszystkim Polakom postkomuna. Warto więc uświadomić sobie, że „GW” nie uderza w nas dlatego, że incydentalnie kibice jednej drużyny wybiegną na murawę, czy zarzucą przekleństwem, tylko dlatego, że znacząco się różnimy. My nie chcemy równości dla wszelkiej maści zboczeńców pederastów czy pedofili, my nie chcemy marszów feminazistek chcących mordować nienarodzone dzieci, my nie chcemy w Polsce nierobów z krajów Afrykańskich czy muzułmańskich – których jedynym celem jest żerowanie na naszych zasiłkach socjalnych i ani myślą o asymilacji i poznawaniu naszego kraju... My nie chcemy w końcu zniewolonej Polski w lewicowym, sztucznym, socjalistycznym tworze zwanym Unią Europejską – my chcemy Wielkiej Polski, niezależnej, prawdziwie niepodległej. Stadiony to jeden z ostatnich bastionów prawości i normalności w Polsce, ostatni bastion który niektóre media i niektórzy ludzie chcą zniszczyć i sobie zawłaszczyć. Jesteśmy mieszani z błotem, nawet wtedy, kiedy pomagamy biednym i niesiemy pomoc chorym ludziom, „GW” i jej podobne nie mają żadnych zahamowań – są gotowe kłamać, manipulować, łgać - tylko po to, by osiągnąć cel i nas zniszczyć. „Po trupach do celu” jak zwykło śpiewać dwóch przygłupów, wykorzystując komunistyczne znane nam z PRL-u metody ITI bezczelnie zawłaszczyło Legię Warszawa, niemal tak samo jak pacyfikowano strajki w PRL-u – siłą i agresją.
Pamiętajmy, że walcząc z „Gazetą” nie walczymy tylko o to by w swobodzie prezentować oprawy czy bez przeszkód prowadzić doping. Walczymy o pewne wartości, idee, które pewne kręgi chcą w nas zniszczyć, stłamsić. Nie możemy iść na żadne ustępstwa, nie możemy ani na krok ustąpić. Musimy wspólnie, pomimo gigantycznych animozji i czasem nienawiści sobie pomagać i się wspierać. Wiele ludzi z naszego środowiska nie zdaje sobie z tego sprawy. Najpierw wścieka się na materiał o „kibolskim klubie sportowym” z Poznania, tatarach i innych bzdurach, a potem chwyta hasła lecące z tej samej telewizji, takie jak „Kaczki”, „IVRP”, „rusz dupę, zmień Polskę, bo mówią na nas kartofle” i głosuje tak jak wskazana telewizja każe. Jeśli „GW” popiera PO to ona nie popiera jej dlatego, że zależy jej na Polsce. Ona popiera ją dlatego, że ma w tym swój interes, taki sam jak wtedy kiedy nie zezwoliła Polsce na rozpostarcie skrzydeł po 89 roku każąc nam taplać się w postkomunistycznym gównie. Gdyby PO była partią konserwatywno-liberalną w życiu nie byłoby mowy o akcjach „Widelec” czy „Mydlniki”, w życiu nie byłoby ograniczających swobodę reżimowych ustaw wymierzonych w nas na stadionach. Zakazy które czasem graniczą z absurdem, jak niemożność wniesienia plastikowej butelki mineralnej o pojemności 0,25l. Nie byłoby też mowy o paradzie zboczeńców w Warszawie, a przypomnę, że na takową zgodziła się prezydent W-wy z ramienia Platformy Obywatelskiej – Hanna Gronkiewicz-Waltz. Nie byłoby zwiększania podatków, biurokracji czy bezmyślnego sprzedawania nas Brukseli. Tak nie działa partia która ma się za prawicową, tak nie działają konserwatywni liberałowie!
Tekst może wydawać się niepotrzebny bo my wszyscy przecież to wiemy. Otóż nie. Sytuacją kibicowską interesuję się już bardzo długo i śledzę na bieżąco wszelkie fora kibicowskie i rozmowy się tam odbywające. Na niektórych z nich nie rzadko znajduję schlebiające PO czy innemu SLD wypowiedzi. Nie odbieram nikomu prawa głosu, wyboru. Chciałbym tylko, by każdy komu zależy na ruchu kibicowskim jaki jest obecnie i każdy komu zależy na wielkiej niepodległej Polsce - bardzo poważnie pomyślał, zapoznał się z kartami historii szerzej, niż tylko przerzucenie paru stron tej czy tamtej gazety, książki historii powszechnej. Polecam naprawdę w kwestiach polityki obejrzeć „Nocną zmianę” czy ostatnio rzekomo kontrowersyjny, a ukazujący brutalną prawdę film „Towarzysz generał”. Polecam czytanie historycznych książek poruszających różne punkty widzenia, czasem nawet te najbardziej „niepoprawne politycznie”. Bo jesteśmy bardzo blisko od tego, by postkomnistyczne media zniszczyły nas naszymi własnymi „rękami” – niewiedzą, lenistwem, w końcu głosami oddawanymi przez nas przy urnach wyborczych. A ataki na nas nie będą słabnąć, wręcz przeciwnie, będą coraz mocniejsze. Bo zbliża się Euro 2012 i przecież wstyd byłoby żebyśmy to my nadawali tej imprezie ton. Wstydem byłoby, gdyby źli kibole prezentowali fantastyczne, patriotyczne oprawy, co gorsza ubarwione flarami i racami, wstydem byłoby gdyby na ulicy dwóch zboczeńców z Holandii dostało nauczkę za swoje niestosowne zachowanie – wstyd przed nowoczesną Europą która do nas przyjedzie. Ja marzę o takim wstydzie! A Ty? Myśl gdy mędrcy z telewizji próbują ci coś nachalnie przekazać! Myśl gdy stajesz nad urną!
Krzychu
| « poprzednia | następna » |
|---|


































